wtorek, 1 sierpnia 2017

wyprawa po kota

Dzień 6 stycznia wolne od pracy można "poleniuchować" przy trójce dzieci. Ale nie u mnie wyprawa w radiu zapowiadali minus 30 stopni w nocy w dzień miało być cieplej. Ja do podróży przygotowany transporter kupiony jakieś koce w plecaku kanapki kawa i do samochodu. Tak zimno nawet samochód się zbuntował i nie odpalił.

Ale nie dałem za wygraną z naszego miasta dość często w kierunku warszawy kursują bezpośrednie autobusy. Pomyślałem nawet wygodniej cieplej i podrzemać będzie można. Umówiłem się telefonicznie z gościem że odbiorę kota na dworcu.  Powiedział mi jak będzie wyglądał i jak będę to mam zadzwonić. Gdy już byłem na dworcu kręciło się tam mnóstwo ludzi i każdy gdzieś pędził inni stali w kolejce a inni siedzieli.

W pewnym momencie wszystko zaczęło się pozytywnie kręcić. Pojawił się pan z transporterem owiniętym w kocyk. Przywitaliśmy się uśmiechami "to pan tak "a pan to ty" ,No i oczywiście piękna ona w klatce miaukneła na powitanie.A oto ona








Szybkie sprawy dokumenty kasa w ruch no i z transportera na ręce do mnie jeny jaka ona piękna.jest to kotka rasy maine coon. Rude futerko no i puchata  piękny kotek,mówię do niej wracamy.Pokażę ci Twój nowy domek i Kochająca rodzinkę.co było dalej nanana