środa, 6 grudnia 2017

Miauczenie naszego kotka



O tym, że kot miauczy wie każdy, nawet dzieci. Nie każdy jednak wie czym właściwie
to miauczenie jest. A jest ono ni mniej ni więcej, tylko skomplikowanym kocim językiem, którym porozumiewają się między sobą i ze swoim otoczeniem. Oczywiście koty, podobnie jak ludzie mogą okazać się gadułami, które potrafią miauczeć w nieskończoność lub milczkami, dla których miauczenie jest srebrem, a milczenie złotem. Koty rozumieją się niezależnie od tego z jakiej części świata pochodzą. My także możemy się sporo z miauczenia dowiedzieć o naszym pupilu, wystarczy tylko uważnie kociaka obserwować.


Wszystkie odcienie miauczenia
Ciche, radosne „miauuu”, pojawiające się zwłaszcza po naszym przyjściu do domu, traktować możemy jako powitanie. Kot chce nam wówczas powiedzieć, że cieszy się z naszego powrotu. Zawsze powinniśmy odpowiedzieć na nie przyjaznym gestem.
Nieco mniej przyjemne dla ucha jest przeciągłe miauczenie, którym kot chce zwrócić na siebie uwagę i wymusić poświęcenie mu uwagi. Oznajmia w ten sposób, że przyszedł właśnie czas na zabawę, albo czułości. Jeżeli temu dźwiękowi towarzyszy także chodzenie od nas do miejsca, w którym zazwyczaj je, możemy być pewni, że kot jest głodny, a miska pusta i czas z tym coś zrobić. Takim miauczeniem kot może wyrażać swoje niezadowolenie z faktu, że jest gdzieś zamknięty lub znalazł się w innej sytuacji, w której nie czuje się komfortowo.
Następujące po sobie szybko serie dłuższych lub krótszych miauknięć jest wołaniem o pomoc. Kot sygnalizuje nam, że jest przerażony i potrzebuje naszej pomocy. Nie ignorujmy tego wołania.
Kiedy miauczenie przybiera formę nieprzyjemnego, przeciągającego się wycia powinniśmy je odczytać jako formę groźby. Takie narastające w intensywności dźwięki, wydawane są przez koty podczas konfliktów o terytorium, pokarm, kotkę w rui, a także podczas spotkania z groźniejszym przeciwnikiem. Kiedy kot natarczywie miauczy, zwłaszcza nocą możemy być pewni, że naszemu pupilowi przyszła ochota na zaloty. Wejście w okres dojrzewania miauczeniem obwieszczają przede wszystkim kotki. Kotka w rui nie tylko nawołuje samców, ale także próbuje wymusić na właścicielu wypuszczenie jej z domu. Problem ten likwiduje poddanie kotki sterylizacji.


Uciążliwe miauczenie – przyczyny.
Pojawić się ono może kiedy nasz pupil jest chory lub kiedy coś go boli. W naturze koty rzadko okazują, że coś im dolega, co ma zwiększyć ich szansę na przetrwanie. Częściej robią to zwierzęta trzymane w domu, gdy czują się w nim bezpiecznie. Koty miauczą z bólu w przypadku chorób nowotworowych w ostatnim stadium, podczas oddawania moczu przy zablokowaniu moczowodów przez kamienie nerkowe, a także kiedy zostaną ranne. Jeżeli niepokoi nas miauczenie kota, tym bardziej, gdy pojawia się częściej niż zwykle, powinniśmy, jak najszybciej udać się do lekarza. Może bowiem wynikać ono zarówno z chorób fizycznych, jak i psychicznych.
Jednym z powodów uciążliwego miauczenia u kotów o podłożu psychicznym, jest stres. Kot, który trafia do nowego domu, jest mocno zestresowany nowym otoczeniem. Może nawoływać jeszcze swoją matkę i rodzeństwo, a także próbując odnaleźć się w nowej przestrzeni, w której został sam. Poczucie osamotnienia wywołać może także zmiana właściciela, które dodatkowo potęgują nowe zapachy, pomieszczenia, sprzęty, kuweta. Wówczas także możemy interpretować jego miauczenie jako płacz – wyraz tęsknoty i bezradności. Jeżeli trafi nam się płaczek, postarajmy się poświęcić mu jak najwięcej uwagi. Bawmy się z nim, pozwólmy się ze wszystkim stopniowo oswoić. Głaskajmy go, chyba, że jasno wskazuje swoim zachowaniem, że nie chce naszej bliskości – dajmy mu przestrzeń. Samotność manifestująca się przeciągłym miauczeniem może być wywołana także przez naszą długą nieobecność w domu w ciągu dnia.

Nie zawsze jesteśmy w stanie wyeliminować głośne miauczenie u naszego kota, zwłaszcza gdy nasz pupil jest gadatliwy z charakteru. Możemy próbować ignorować naszego czworonoga, ucząc go w ten sposób, że miauczenie nie wywołuje u nas żadnej reakcji. Jeżeli jednak nie jesteśmy w stanie zinterpretować odpowiednio powodu miauczenia u naszego kota, a jest ono dla nas wyjątkowo uciążliwe, powinniśmy udać się do weterynarza, który na pewno nam pomoże.




Przygotowanie domu dla naszego kotka



Stare polskie przysłowie mówi gość w dom, bóg w dom.
Kocie przysłowie powinno brzmieć  „nim kot w dom, trochę w nim pracy. Za nim w naszym życiu i domu pojawi się kot, powinniśmy zadbać o kilka istotnych kwestii. Bo choć nasze domy, to nie dżungla, na kota czyhać może w nich trochę zagrożeń, którymi w łatwy sposób możemy zapobiec.

Koci zasięg
Z kociętami jest trochę jak z małymi dziećmi. Możemy być pewni, że wszystko, co znajdzie się w okolicach kociego pyszczka, prędzej czy później do niego trafi. Dlatego za nim w naszym domu pojawi się kociak, postarajmy się zabezpieczyć wszystkie kable elektryczne. Zadbajmy o to by wszystkie wiszące elementy kable od lamp, sznurki od rolet i zasłon nie zwisały luźno, gdyż stwarzają niebezpieczeństwo zapętlenia się i w konsekwencji uduszenia się kota. Koniecznie zabezpieczmy okna i drzwi. Koty słyną nie tylko ze sprytu, ale także z instynktu łowcy. Sprowokowane przez siedzącego na parapecie ptaka, z łatwością mogą wyskoczyć przez okno,
co może się skończyć tragicznie. Zagrożenie stanowi nie tylko otwarte, ale także uchylone okno,
w którym kot może się zaklinować. Warto więc zainstalować w oknach specjalne siatki, które zatrzymają kota.


Niebezpieczne rośliny
Koty uwielbiają wspinać się na szafki, komody, przechadzać się po parapetach, gdzie mogą natknąć się na zagrażające im rośliny. Chodzi nie tylko o kujące kaktusy, ale także z pozoru niegroźne kwiaty. Wśród niebezpiecznych dla naszego kota roślin znajdują się: ciesząca się dużą popularnością dracena, amarylis, gwiazda betlejemska, azalia, lilia, konwalia, bluszcz, filodendron. Szkodliwe okazać mogą się także sztuczne kwiaty, zawierające substancje chemiczne. Zatrucie może objawiać się w różny sposób, poprzez ślinienie się, apatię, biegunkę i wymioty, a w skrajnych przypadkach paraliżem i uszkodzeniem narządów wewnętrznych. Dlatego zanim w naszym domu pojawi się kot upewnijmy się czy żadna z trujących roślin nie zdobi naszych parapetów.
Rośliną, którą bez obaw możemy zacząć hodować jest Nepeta, nazywana także „kocimiętką”. Jest ona w pełni bezpieczna, a dodatkowo wprowadzi naszego pupila w przyjemny nastrój.

Koci niezbędnik
W kociej wyprawce nie powinno zabraknąć misek. Warto mieć osobną miskę na karmę suchą i mokrą i oczywiście na wodę, do której kot musi mieć stały i nieograniczony dostęp. Powinny być stabilne i łatwo się czyścić. Szukając miejsca na kocią jadalnie, unikajmy miejsc znajdujących się przy często otwieranych drzwiczkach szafek i w przejściach. Niech będzie to miejsce zacienione.
Bez kuwety ani rusz. Na rynku znajdziecie ich bogaty wybór. Możecie wybrać model otwarty lub kryty. Do jej wnętrza konieczne jest odpowiednie podłoże, może to być żwirek, piasek lub granulat. Ważne by jak najczęściej ją czyścić. Kuwetę najlepiej ustawić jest w spokojnym miejscu, oczywiście jak najdalej od miejsca, w którym kot je. Nie należy zmieniać wybranego położenia kuwety, zwłaszcza kiedy kot do niego przywykł.
W przypadku, kiedy w naszym domu pojawi się dorosły osobnik, dopytajmy – o ile to możliwe – poprzedniego właściciela o preferencje kota, będzie łatwiej i nam i przede wszystkim jemu.
Warto pomyśleć także o zapewnieniu naszemu kotu drapaka, który będzie wykorzystywał do swoich kocich rozrywek (wspinania się i ostrzenia pazurów) oszczędzając nasze meble. Wybór jest ogromy. Znajdziecie modele piętrowe, z drabinkami, platformami do wylegiwania się, hamakami, piłkami lub budką.
Miejsce, właściwie miejsca, w których będzie odpoczywał kot wybierze sam. Niemniej jednak warto zaopatrzyć się w legowisko. Może nim być budka lub kosz – najlepiej, żeby był zabudowany, gdyż koty uwielbiają się chować. W sklepach znajdziecie legowiska do mocowania na parapetach, a także takie, które umieścić możecie na kaloryferach – coś specjalnie na zimowe dni. Podczas snu, zresztą tak jak podczas jedzenia należy zapewnić kotu spokój.

Zabawki
Koty nie lubią się nudzić, więc znajdują sobie zajęcie. Warto więc zadbać o czasoumilacze dla naszego pupila. Możemy je kupić lub zrobić samodzielnie. Unikajmy zabawek z małymi, ostrymi lub plastikowymi elementami, które kot  może przypadkiem połknąć.



Kilka mitów na temat kotów :-)



Kot zawsze spada na cztery łapy – któż z nas o tym nie słyszał? Wokół kotów, tych tajemniczych istot, które są własnością człowieka na tyle na ile mają na to ochotę, narosło wiele mitów. Często powtarzamy je nieświadomie. Które z nich są prawdziwe, a które nie? Nie musicie przeprowadzać doświadczeń, wszystko Wam wyjaśnimy (jednocześnie zaznaczamy, że podczas pisania artykułu nie ucierpiał żaden kot😊). Zacznijmy od początku.

Kot zawsze spada na cztery łapy – MIT
Niestety nie każdy koci „lot” kończy się szczęśliwym lądowaniem na cztery łapy. Wszystko zależy od tego, czy podczas upadku kot zdąży się odpowiednio ustawić. Wpływ na to ma wiele czynników: waga kota, wysokość z jakiej spada, czy choćby to, czy w czasie „lotu” nie trafi na przeszkody, które uniemożliwią mu obrócenie się łapkami do dołu. Nie chcąc ryzykować życia naszego pupila pamiętajmy o właściwym zabezpieczeniu okien.

Koty powinny pić mleko – MIT
O ile małe oseski powinny pić mleko matki, które zawiera białka oraz związki mineralne i do trawienia którego są one przystosowane, o tyle koty po odsadzeniu mleka pić wcale nie muszą. Tym bardziej, że wraz z wiekiem zdolność do trawienia laktozy stopniowo się obniża. Jego podawanie może być przyczyną wystąpienia biegunki osmotycznej. Podawanie mleka może dodatkowo sprzyjać rozwojowi nadwagi i otyłości, co wiąże się z dużą kalorycznością mleka, które wynosi około 65/70 kcl w 100 g. Mleko krowie może także powodować także alergie pokarmowe wywołane występującymi w nim białkami. Jeżeli nasz kot uwielbia mleko i nie powoduje ono u niego żadnych przykrych dolegliwości, możemy mu je podawać, tyle że w małych porcjach i niezbyt często.

Kastracja i sterylizacja oznaczają, że kot na pewno przytyje – MIT
Najczęstszą przyczyną przybierania na wadze jest przede wszystkim zła dieta, przekarmianie i brak ruchu. Zaznaczyć warto, że każdy kot żyjący w domu ma większe tendencje do tycia i to niezależnie od tego czy zostały wykastrowane i sterylizowane, czy też nie. Owszem, koty kastrowane mają nieco wolniejszy metabolizm, znacznie mniej się także ruszają, co ma związek także z faktem, że są już starsze.

Kobiety w ciąży nie powinny trzymać w domu kotów – MIT
Prawdą jest, że koty, a dokładnie ich kał, może być przyczyną zakażenia tokspolazmozą, która jest szczególnie niebezpieczna dla kobiet w ciąży. Wystarczy jednak na czas ciąży przestać zajmować się kocią kuwetą, przekazując ten obowiązek innemu domownikowi.

Kocie wąsy odpowiadają za równowagę – MIT
Włosy czuciowe, czyli tak zwane wibrysy, znajdują się po obu stronach kociego nosa i bynajmniej nie odpowiadają za kocią równowagę. Pozwalają za to kotu, dzięki niezwykłej czułości, wyczuć najmniejszą zmianę w otoczeniu (nie zaskoczycie ich w ciemności przestawionymi meblami😊). Służą także do pomiaru szerokości otworów, w które kociaki lubią się wciskać. Jeżeli kocie wibrysy bez przeszkód wsuwają się do otworu, jego ciało też się tam zmieści. Włosy czuciowe są także miernikiem nastroju naszego futrzaka, jeżeli są rozluźnione nasz kot jest w dobrym nastroju, kiedy zaś są napięte możemy być pewni, że nasz pupil jest rozdrażniony.

Każda kotka powinna przed sterylizacją mieć choć raz młode – MIT
Nie ma żadnych przesłanek, żeby przed sterylizacją nasza kocica zachodziła w ciążę. Nie przemawiają za tym żadne przesłanki natury zdrowia fizycznego, ani psychicznego. Sterylizacja jest znacznie zdrowszym i bezpieczniejszym wyjściem niż podawanie kotce tabletek lub zastrzyków hormonalnych, których źle dobrane dawki mogą być przyczyną powstania nowotworów. Plusów sterylizacji jest wiele, począwszy od ograniczenia ilości niechcianych kociąt, poprzez zapobieganie wyczerpującym rujom.

Osobowość kota zmienia się na gorsze po zabiegu kastracji/sterylizacji – MIT
Prawdą jest, że po zabiegu dochodzi do zmiany zachowania, tyle że w przeważającej liczbie przypadków jest to zmiana na lepsze. Koty są mniej skłonne do włóczęgi, a co za tym silniejsza staje się ich więź z właścicielami. Znacznie rzadziej wdają się w bójki i zaprzestają znaczenia terytorium moczem (choć zdarzają się przypadki, że nawyk ten nie zanika).




Dlaczego warto kupić kota z legalnej hodowli?



Kiedy podjęliśmy decyzję o posiadaniu kota, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko przygotować na jego pojawienie się dom i co najważniejsze wybrać tego jedynego futrzaka, który spędzi z nami resztę swojego życia. Czym powinniśmy się kierować, poszukując kociego towarzystwa? Przede wszystkim dobrem zwierzęcia – to najważniejsza zasada.


Tylko sprawdzone hodowle !
Wybierając kota z hodowli koniecznie sprawdźmy czy hodowla ta zrzeszona jest w Polskiej Federacji Kynologicznej (FPL). Dlaczego to takie ważne? Polskie prawo nie przewiduje żadnych wymogów, jakie miałyby spełniać hodowle poza jednym – celem statutowym, jakim jest działalność związana z hodowlą kotów (lub psów). Brak regulacji skutkuje tym, że hodowle mogą prowadzić osoby nie mające ani doświadczenia, ani wiedzy w zakresie zdrowia, prawidłowego rozwoju zarówno fizycznego, jak i psychicznego zwierząt. W takich pseudohodowlach rozmnażanie odbywa się poza kontrolą, często niestety metodą chowu wsobnego (rozmnażają się zwierzęta ze sobą spokrewnione), co skutkuje występowaniem u potomstwa licznych chorób o podłożu genetycznym, choć jednocześnie zaznaczyć należy, że i w dobrych hodowlach trafić może się chory kot.
Dlatego za nim zdecydujecie się na kupno kociaka w jakiejkolwiek hodowli, sprawdźcie jej historię, jak długo działa i przede wszystkim czy zrzeszona jest w FPL. Czerwona lampka powinna zapalić się każdemu z nas, kiedy organizacja nie jest członkiem żadnej z liczących się federacji międzynarodowych.

Kto pyta nie błądzi
Wybór hodowli powinniśmy poprzedzić zebraniem informacji. Poszukajmy opinii o wybranych hodowlach. Możecie ich szukać na forach i na portalach społecznościowych. Dobrze jest także porozmawiać z osobami, które posiadają już zwierzaki z wybranej hodowli. Zwróćmy uwagę, jak wiele ras oferuje dany hodowca. W tym wypadku więcej nie znaczy lepiej. Wybierajmy hodowców specjalizujących się w jednej, dwóch rasach kotów. Omijajcie hodowle, oferujące wiele kocich ras – im więcej zwierząt, tym trudniej zapewnić wszystkim należytą opiekę. Ważną informacją jest także ta, dotycząca częstotliwości miotów w hodowli. Przyjmuje się, że kotka w ciągu dwóch lat może mieć do trzech miotów – choć  oddać należy, że jest to kwestia bardzo indywidualna.

Odwiedź
Dobrym rozwiązaniem jest także odwiedzenie hodowli (dobrze jest odwiedzić nawet kilka różnych) i poznanie jej od środka. Dzięki temu będziemy mogli na własnej skórze przekonać się w jakich warunkach przebywają koty. Jeżeli hodowca niechętnie się zgadza na wizytę lub kategorycznie nam jej zabrania, zdecydowanie omijajmy go szerokim łukiem. Dobry hodowca chętnie się na to zgodzi. Oglądając zwierzęta powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy kocięta nie zostały odizolowane od matki. Obserwujmy w jakim stanie stanie jest zarówno samica, jak i młode (czy nie są wychudzone, apatyczne, zaniedbane). Należy zadawać hodowcy jak najwięcej pytań – dzięki temu będziemy mogli poznać nie tylko wiedzę hodowcy, ale także jego stosunek do zwierząt.

Odpowiedni wiek
W pseudohodowlach często sprzedaje się maluchy, za nim zdążą nauczyć się od swojej matki jak być kotem. Przyświeca im zasada, że im mniejszy kociak, tym łatwiej znaleźć na niego klienta. Kot powinien mieć nie mniej niż 12 tygodni, kiedy trafia w nasze ręce. Przez ten czas odbywa się jego socjalizacja. Matka uczy się wówczas zachowywać czystość, porozumiewać z innymi kotami. Osłabia się także w naturalny sposób więź kocięcia z matką, dzięki czemu nie narażamy go na większy stres podczas  wprowadzenia do nowego miejsca. Pozwalając mu na socjalizacje, zmniejszamy u kociaka ryzyko wystąpienia problemów behawioralnych.

Decydując się na kupno kota z hodowli powinniśmy pamiętać o każdej z powyższych zasad, dzięki temu łatwiej będzie ograniczyć liczbę nieuczciwych hodowców, którzy nad dobro zwierząt przedkładają własne zyski.



Choroby odzwierzęce.



Kot, jak każde stworzenie, zapada na różne choroby, które mogą przenosić się także na człowieka. Najbardziej znaną kocią chorobą jest toksoplazmoza, szczególnie niebezpieczna dla kobiet w ciąży. Zarazić możemy się także chorobą kociego pazura, toksokarozą, świerzbem, grzybicą i chlamydiozą. Kot nie musi wcale chorować na daną chorobę, żeby nas zarazić – może być bowiem jej nosicielem patogenu, który daną chorobę wywołuje.


Toksokaroza
Jest chorobą o charakterze pasożytniczym. U kotów wywołują ją toksokary (larwy glisty kociej). Koty są nosicielami glist, wytwarzających w ich jelitach jaja z larwami, które następnie są wydalane razem z kałem.
Do zakażenia dochodzi najczęściej poprzez zakażone podłoże (może to być ziemia, piasek), pokarm, kontakt z zakażonymi zwierzętami i ich odchodami. Lepkie larwy przyczepiają się do kociego futra, przez co mogą zostać przeniesione do naszego domu i znaleźć się wszędzie, gdzie  chodzi nasz kot (na podłodze, szafkach). Możemy zarazić się nią nie tylko od naszych kocich pupili, ale także poprzez spożywanie niemytych warzyw, zanieczyszczonych zwierzęcymi odchodami. Po połknięciu, larwy zaczynają dojrzewać, umiejscawiając się w różnych organach ludzkiego ciała (mózgu, płucach, oczach, wątrobie).
Zapobiec zakażeniu można poprzez regularne odrobaczanie kota, mycie rąk zwłaszcza przed jedzeniem i po pracach w ogródku, wizycie w piaskownicy itp.


Toksoplazmoza
Chorobę tą wywołuje pierwotniak Toxoplasma gonidii. Zarazić można się poprzez kontakt z kocimi odchodami. Mimo dużej ilości zakażonych toksoplazmozą kotów, niezbyt często stwierdza się obecność ooscytów (form przetrwalnikowych). Zaznaczyć należy, że świeże odchody kota nie są niebezpieczne, zagrożenie pojawia się dopiero w okresie od 1 do 5 dni. Żeby go uniknąć  należy codziennie zmieniać żwirek w kuwecie i często ją dezynfekować.
U zdrowego człowieka, zakażenie przebiega w przeważającej liczbie przypadków bezobjawowo. Czasem pojawiają się objawy grypopodobne z powiększeniem węzłów chłonnych. U osób z obniżoną odpornością może przybierać formę ostrej infekcji. Niebezpieczna jest przede wszystkim dla kobiet w ciąży, może bowiem prowadzić do uszkodzeń płodu.


Świerzb
Wywołuje go pasożyt z rodziny roztoczy: świerzb drążący. Pasożytuje zarówno na zwierzętach, jak i ludziach, żywiąc się komórkami ich skóry i na niej się rozmnażając. W jego wyniku kot może łysieć.
Świerzb może się przenosić się na człowieka, choć są to przypadki niezwykle rzadkie. Narażone są na to przede wszystkim osoby o obniżonej odporności.
Żeby uniknąć zakażenia, należy uważnie obserwować naszego futrzaka. Jeżeli tylko dostrzeżemy niepokojące objawy, zwłaszcza łysienie, jak najszybciej musimy udać się z naszym pupilem do weterynarza. Nie zapominajmy o higienie – przede wszystkim o częstym myciu rąk i praniu pościeli, koców w wyższej temperaturze.


Choroba kociego pazura
Określana bywa także bartonellozą. Wywołują ją – przenoszone przez pchły – bakterie  Rochalimaea henseale. Do zakażenia dochodzi poprzez bezpośredni kontakt ze zwierzęciem (zadrapanie lub ugryzienie).  Zdecydowanie częściej zarażają małe koty, niż starsze osobniki.
U kotów przebiega ona bezobjawowo. U człowieka, w miejscu zadrapania pojawia się zaczerwieniona grudka, powiększeniu ulegają położone w pobliżu węzły chłonne. Może dojść do przebicia się ropy na zewnątrz i wytworzenia tzw. przetoki. U zdecydowanej większości osób, choroba ma łagodny przebieg i nie wymaga podejmowania antybiotykoterapii (leczenia farmakologicznego wymaga około 10% zarażonych).
Żeby uniknąć zakażenia, powinniśmy dbać o to, by nasz kot nie miał pcheł (używajmy obroży przeciwpchelnych lub kropli). Jeżeli dojdzie do podrapania przez kota lub ugryzienia każdorazowo przemywajmy ranę wodą utlenioną.


Chlamydioza
Chlamydophila psittaci typ koci, jest chorobą bakteryjną, która u kotów objawia się tzw. kocim katarem. Zapadają na niego przede wszystkim kocięta, które mają jeszcze słabo wykształcony układ odpornościowy. Kociak kicha. Pojawia się u niego także śluzowata wydzielina z oczu.
Człowiek może się zarazić w wyniku kontaktu z wydzieliną ze spojówek chorego kota. Zazwyczaj przebiega ona bezobjawowo, choć w nielicznych przypadkach pojawiają się objawy przypominające rzeżączkę.

Najważniejsze jest, żebyśmy pamiętali o higienie. Lepiej bowiem zapobiegać niż leczyć.



Dlaczego koty mrucza?



Robert Byrne powiedział kiedyś, że mylić się jest rzeczą ludzką, mruczeć – kocią. Nie sposób się z nim nie zgodzić, tym bardziej, że to właśnie mruczenie jest jedną z tych rzeczy, które w kotach kochamy najbardziej. Jedną z licznych kocich tajemnic jest to, skąd właściwie mruczenie się bierze.

Skąd bierze się mruczenie?
Nie ma pewności, co do tego, gdzie rodzi się mruczenie. Hipotez co do tego, jest niemal tyle samo ile kotów. Początkowo przypuszczano, że odpowiedzialne za ten przyjemny dźwięk, jest kocie gardło. Takie rozwiązanie jest pierwszym, jakie przychodzi nam do głowy. Teoria ta została jednak zanegowana w latach 60. ubiegłego wieku przez Waltera McCuistion. Jego zdaniem mruczenie swoje źródło ma w okolicach przepony i wywołują je zakłócenia w przepływie krwi w dolnej żyle głównej. W myśl tej teorii drgania strumienia krwi, mają przenosić się na wibracje klatki piersiowej i tchawicy. Kolejna z teorii zakłada, że za drgania w wyniku których powstaje mruczenie, powstają w krtani. Gwałtownie rozszerzające się mięśnie uciskają głośnie, czego konsekwencją jest wydawanie dźwięku zarówno podczas wydechu, jak i wdechu. Jest wreszcie teoria, według której wibracje powstają na skutek skurczy przepony i krtani. Jedynym, co wiadomo na pewno, jest to, że koty nie mają specjalnego narządu, który odpowiadał by właśnie za mruczenie.


Mruczenie prawdę ci powie
Mruczenie różni się barwą, głośnością i tonacją w zależności od kota i jego nastroju. Mruczeć zaczynają już kocięta, które nie otworzyły jeszcze oczu. Dopominają się one w ten sposób uwagi matki i najważniejszego – pokarmu. Małe mruczą podczas karmienia, dzięki czemu kocia mama wie, że wszystko jest w porządku z jej pociechami. Także kocia mama mruczy wówczas uspokajająco.
W przeważającej ilości przypadków koty mruczeniem wyrażają swoje zadowolenie. Możemy zaobserwować to kiedy są najedzone, kiedy je głaszczemy lub sprawiamy im przyjemność. Mogą domagać się w ten sposób od nas dalszych pieszczot. Koty mruczą także do siebie, zachęcając swoich towarzyszy do zabawy. Jest to jednak nie tylko zaproszenie, ale także zapewnienie, że mają pokojowe zamiary i póki co bójka nie wchodzi w grę😉. Za pomocą mruczenia koty próbują łagodzić konflikty. Nie zawsze jednak mruczenie oznacza coś pozytywnego.


Mruczenie, które leczy koty i nie tylko koty
Nasz kot może mruczeć nie tylko kiedy jest zadowolony, ale także kiedy jest ranny lub choruje. Koty mruczą z częstotliwością od 25 do 150 Hz. Naukowcy wskazują, że mruczenie o częstotliwości między 20 do 50 Hz sprawia, że szybciej zrastają się złamania, złagodzeniu ulegają także stany zapalne i napięcia mięśni. Częstotliwości te, wpływają na poprawę gęstości kości, a także przyspieszają gojenie ran. Dlatego też mruczenie obserwujemy u kotów, także kiedy są ranne, chore lub kiedy umierają. Próbują się w ten sposób nie tylko uspokoić, ale także się uzdrowić.


Jak wykazały badania mruczenie ma korzystny wpływ na zdrowie… człowieka.
Nie tylko poprawia naszą odporność i samopoczucie, ale ma korzystny wpływ na układ nerwowy. Mruczenie obniża ciśnienie krwi, usprawniając cały układ krążenia. Wspomaga leczenie zapalenia płuc i drug oddechowych. Nasze mruczki okazują się pomocne także przy leczeniu wszelkich schorzeń narządów ruchu: przy chronicznych bólach stawów, pleców, artretyzmie, zwyrodnieniu stawów. Mruczenie kotów poleca się także osobom na diecie, ze względu na poprawę trawienia, którą wywołuje. To kolejny powód, dla którego warto mieć kota.




Dlaczego nasz kot nie je ?



Jednym z najbardziej pomocnych przy ocenia stanu zdrowia naszego kota wyznaczników, jest dla nas jego
apetyt. Jeżeli nasz kot je za dwa albo nawet za trzy futrzaki, jesteśmy pewni, że wszystko jest z nim w porządku.
Kiedy mruczek traci apetyt, zaczynamy panikować. Jednak czy zawsze powinno nas to niepokoić? Odpowiedź
brzmi: nie zawsze, choć niestety przypadków kiedy, nie ma się czym martwić jest znacznie mniej, praktycznie
bowiem każda choroba u kota wiąże się z utratą apetytu.


Zmiana diety
Niechęć kota do jedzenie może wynikać z tak błahej przyczyny, jak po prost zmiana dotychczasowej karmy. Ta
bowiem mogła zwyczajnie nie przypaść naszemu pupilowi do gustu. Najprostszym sposobem na sprawdzenie tego
czy to właśnie podanie nowej karmy jest powodem braku apetytu, jest wrócenie do starej. Jeżeli kot ją zje, nasz
problem został rozwiązany.


Naturalna głodówka
Czasem kot może narzucić sobie reżim głodowy. Najczęstszą przyczyną takiego zachowania jest po prostu
przejedzenie. Głodówka ta, nie powinna jednak trwać dłużej niż do 48 godzin. Po upływie tego czasu, dochodzi do
pogorszenia się pracy wątroby, co z kolei skutkować może poważnymi schorzeniami innych narządów
wewnętrznych naszego pupila.
Dlatego pierwszym, co powinniśmy zrobić, kiedy kot przestaje jeść, jest jego dokładna obserwacja. Musimy
zwrócić uwagę nie tylko na to czy znika zawartość miski kota, ale także jak nasz pupil się zachowuje. Z pewnością
zaniepokoić powinna nas nie tylko utrata łaknienia, ale także towarzysząca mu apatia, brak chęci do zabawy i
większa ilość czasu poświęcana przez czworonoga na sen. Kiedy zauważymy zmianę w zachowaniu zwierzaka, jak
najszybciej powinniśmy udać się do lekarza. Brak apetytu towarzyszy bowiem wielu chorobom: stanom zapalnym
w obrębie pyszczka, chorobom przewodu pokarmowego, infekcjom gardła, gorączce, niewydolności nerek i
wątroby.


Zatkanie przewodu pokarmowego
Jedną z najczęstszych przyczyn braku apetytu u kotów, są problemy z trawieniem i wydalaniem pokarmu. Wiążą
się one z nagromadzeniem się w przewodzie pokarmowym kłaczków, które trafiły tam podczas wylizywania sierści
przez kota. Do zatkania może dojść także, gdy kot połknie przedmiot (np. element zabawki).


Choroby jamy ustnej
Jeżeli widzisz, że kot podchodzi do miski i wydaje się zainteresowany jej zawartością, a mimo to nie je, należy
sprawdzić, czy coś nie sprawia mu bólu podczas gryzienia lub przełykania. Problemy z jedzeniem często dotyczą
kotów borykających się z kamieniem nazębnym, zapaleniem dziąseł lub nadżerkami na języku. Są to uciążliwe
dolegliwości, które wywołują u kota silny ból, uniemożliwiający mu gryzienie pokarmu. Wymienionym zmianą
towarzyszy często krwawienie i nieprzyjemny zapach z pyszczka. Jak wiadomo, lepiej jest zapobiegać niż leczyć,
dlatego najważniejsze jest, żeby regularnie kontrolować stan uzębienia naszego pupila.



Cukrzyca i niewydolność nerek
Oba schorzenia należą do najczęściej występujących u kotów chorób metabolicznych. Cukrzyca związana jest z
nieprawidłowym działaniem gospodarki glukozowej w organizmie, zaś niewydolność nerek z zaburzeniami
filtracji, a co za tym idzie ze zmniejszoną wydolnością do usuwania z organizmu mocznika i kreatyniny. Obie
dolegliwości doprowadzić mogą do powstania mocznicy, która z kolei skutkuje pojawieniem się w przewodzie
pokarmowym i na języku nadżerek, stanów zapalnych dziąseł, nudności i wymiotów. Utrata apetytu pojawia się już
na wczesnym etapie choroby, na skutek zwiększonej ilości metabolitów we krwi. Choroby potwierdzi badanie krwi.



Triaditis
Triaditis czyli zapalenie drug żółciowych, trzustki i jelit. Objawia się w silną bolesnością jamy brzusznej,
wymiotami, biegunkami i oczywiście utratą apetytu. Weterynarze zalecają wówczas karmienie za pomocą sąd
dożołądkowych, ponieważ występujący podczas choroby barak apetytu przyczynia się do pogłębienia choroby.
Stres
Brak apetytu może być wywołany także przez stres. Łaknienie znika w wyniku przeprowadzki do innego miejsca,
pojawienia się w domu innego osobnika lub nowej osoby. Stres pojawia się także po operacjach, zabiegach
sterylizacyjnych, zwykle związek ma także z podawanymi lekami i dyskomfortem (np. noszenie ubranka
posterylizacyjnego).